Newsletter

Promocje | Nowości | Atrakcje

Zapisz się

Informacje prasowe

 
Szkolenie dla związku – czy jest, aż tak źle z polskim społeczeństwem?
 
Obecnie co trzecie małżeństwo kończy się w sądzie. Według najnowszych badań CBOS blisko 60 procent Polaków uważa, że niezgodność charakterów jest wystarczającym powodem do rozwodu.  Jest to najczęściej podawana przyczyna rozpadu związku.
 
- Z roku na rok zwiększa się liczba rozwodników wśród młodych osób – mówi Anna Kazibudzka, trener rozwoju osobistego. – Po pięciu, a nawet dwóch latach często nie potrafią już ze sobą rozmawiać, a co dopiero dzielić życie i wspólnie wychowywać dzieci. Niestety argument, jakim jest niezgodność charakterów jest nadużywany. Często ludzie po prostu się nie znają. Wielokrotnie prowadzone badania wykazują, że im dłużej ludzie są ze sobą w związkach, tym mniej wiedzą o sobie.
Przez pierwsze lata znajomości, w okresie zakochania, patrzy się na partnera przez różowe okulary. Fascynacja mija, w zamian pojawiają się problemy. Wady, wcale nie nowe, stają się coraz bardziej widoczne, coraz bardziej denerwują. - Aby związek był stabilny, trwały trzeba go budować świadomie – mówi Anna Kazibudzka. – Dlatego dobrze jest najpierw poznać samego siebie. Przykładowo osoby o dominującym typie osobowości, inaczej cholerycy, są komunikatywni, ale i wybuchowi. Warto być świadomym swoich cech, które przecież automatycznie przekładają się na relacje.
 
Taką możliwość stwarza szkolenie dla par, które odbędzie się we wrześniu w malowniczym Pałacu w Paszkówce. Jak zaznaczają jego organizatorzy nie jest to terapia. – Bardziej chcemy ustrzec przed nią – dodaje trener. – Celem warsztatów jest przypomnienie parom uczucia sprzed lat i uświadomienie dlaczego przez ten czas nadal są razem. Służyć temu będzie również budowana atmosfera, śniadanie do łóżka, romantyczna kolacja, czy klimat miejsca. Każde ze współmałżonków w trakcie wspólnie spędzonych lat zmieniło się, może najwyższa pora poznać się na nowo. Pozwoli to zrozumieć wzajemne zachowania i reakcje.
To, że partner zna zainteresowania, rodzinę, problemy bliskiej mu osoby, nie oznacza, że wie kim ona tak naprawdę jest. – Wydaje nam się, że mówimy tym samym językiem, jednak komunikacja jest znacznie bardziej skomplikowana – tłumaczy trener. - Wiele zależy od typu osobowości. Przykład: sangwinik jest osobą bardzo radosną, łatwo nawiązuje kontakty i pozytywnie podchodzi do życia, ma przy tym skłonność do wypierania problemów, „ślizgania się” po trudnych dla niego tematach. Melancholik wymaga klarownych, jasnych przekazów. Jeżeli partnerzy o tych typach osobowości nie są świadomi swoich cech porozumienie będzie niezwykle trudne. Często zamiast niego pojawia się konflikt, który z czasem, nierozwiązany, już tylko narasta.
 
Według międzynarodowych badań firmy Accenture ponad połowa respondentów odrzuci nawet najbardziej atrakcyjną ofertę pracy, jeżeli zaburzy ona równowagę między życiem zawodowym, a prywatnym. Wyniki pokazują wzrost znaczenia obu sfer i ich współzależność. Udane prywatne życie przekłada się na pracę i na odwrót. Znając typ osobowości można łatwo określić swoje mocne strony i braki w relacjach z żoną, czy mężem, jak i z szefem. – Podobne szkolenie prowadzimy m.in. wśród przedsiębiorców – mówi trener rozwoju osobistego. – Część osób początkowo nie zauważa konieczności uczestniczenia w tego typu warsztatach „przecież doskonale znam siebie”. Nic bardziej mylnego. Nawet, jeśli ktoś jest świadomy swoich zachowań, często postrzega innych przez swój pryzmat, zapominając, że druga osoba, z dużym prawdopodobieństwem myśli inaczej. Jedna z podstawowych zasad komunikacji mówi, że komunikatem nie jest to, co przekazuje nadawca, ale to, co odczytał odbiorca. Ta sama zasada dotyczy zachowań, stąd często jesteśmy postrzegani nie tak, jak byśmy chcieli.
Drobne konflikty często niepotrzebnie narastają. Kończą się zdradą, rozwodem lub w najlepszym przypadku oddaleniem się od siebie. Para mieszka razem, wyjeżdża na wspólne wakacje, ale każde z nich żyje obok. Partnerzy stają się sobie obcy. Wszystkie te zachowania przekładają się na dzieci, które od rodziców czerpią wzorce zachowań. Nieudane lub zimne emocjonalnie małżeństwo może skutkować nie tylko nieszczęściem dla partnerów, ale również powieleniem tego scenariusza przez dzieci. – Warto zapewnić im dobry start, zwiększyć szansę na szczęśliwe życie – dodaje Anna Kazibudzka. – W tym celu najpierw trzeba zadbać o swoje.
Szkolenie będzie odbywać się w formie warsztatów. Jego uczestnicy poznają nie tylko swój typ osobowości, ale nauczą się jak rozpoznawać nieporozumienia i rozpoczynający się konflikt, jak wtedy się zachowywać oraz czym różni się sposób myślenia kobiety od mężczyzny. – Chętni muszą zarezerwować sobie trzy dni – mówi Kazibudzka. – Nie oznacza to, że szkolenie to wielogodzinne siedzenie na sali wykładowej. Zajęcia będą trwały kilka godzin dzienne. Pozostałe zostawiamy dla par. W przepięknej i klimatycznej scenerii będą mogli spędzić czas tylko ze sobą, bez pracy oraz domowych obowiązków i problemów. Chwile, które pozwolą im wzmocnić związek na lata.

 


Jak być arystokratą w biznesie?

– Zabytkowa nieruchomość daje w biznesie coś więcej niż zwykłe miejsce spotkań lub biuro – mówi Piotr Kłyk, trener Szkoły Dobrych Manier, specjalista ds. protokołu i etykiety biznesu. Z czym wiąże się posiadanie własnego pałacu czy zamku? – Żyję w nim jak arystokrata, poznaję ludzi, których wszyscy chcieliby znać, a to tylko część korzyści – uważa Jan Oleksy, właściciel XIX-w. Pałacu w Paszkówce pod Krakowem.

 Osoba, która w Stanach Zjednoczonych piastuje ważne stanowisko, nie może sobie pozwolić na mieszkanie w kiepskiej dzielnicy. W Polsce również są miejsca, które nie tylko dodają prestiżu przez duże „P”, ale też przyciągają ludzi sukcesu. Najpopularniejsze z nich to podwarszawski Konstancin, gdzie swoją posiadłość ma m.in. najbogatszy Polak Jan Kulczyk. – Pałace i zabytkowe nieruchomości od lat były obiektem pożądania i oznaką statusu. Także w dzisiejszych czasach posiadanie swojej rezydencji w tego typu obiekcie jest znamieniem prestiżu – mówi Zbigniew Karwowski, wiceprezes zarządu Dąbrowski Finance, znawca rynku zabytkowych nieruchomości. – Poza tym oczywiste są czysto estetyczno-hobbystyczne pobudki, w końcu taki obiekt to niejednokrotnie kilkaset lat historii – dodaje.

Jakie podstawowe warunki powinna spełniać osoba, która marzy o własnym zabytku? – Oprócz pieniędzy potrzebna jest pasja. U mnie pojawiła się na dobre, gdy namieszkałem się w luksusie w Stanach Zjednoczonych. Zapragnąłem wtedy luksusu innego rodzaju, którego nie mogą zapewnić najlepsze nowo powstałe budynki – mówi Jan Oleksy, mieszkający w USA polski biznesmen, który w 1997 r. nabył podniszczony i opuszczony Pałac w Paszkówce. Dziś funkcjonuje on jako czterogwiazdkowy luksusowy hotel i centrum konferencyjne. W podobnym tonie wypowiadają się specjaliści rynku tego typu obiektów. – Zakup zabytkowej nieruchomości to rzecz dla osób bogatych, zakochanych w architekturze danego obiektu, które są w stanie zainwestować w niego i nie liczyć na szybki zysk – mówi Małgorzata Wieczorek-Surowiec, rzeczoznawca majątkowy z Krakowa.

 

Biznesowy arystokrata

 

– Czasy polskiej arystokracji minęły bezpowrotnie z początkiem XX w. Choć tytuły już nie obowiązują, to styl robienia interesów w arystokratycznym stylu pozostał – mówi Piotr Kłyk, specjalista ds. protokołu i etykiety biznesu. Jego zdaniem na styl ten składa się nie tylko odpowiedni sposób zachowania, dobre maniery i etykieta biznesu, ale również miejsca, w których gości się partnera w interesach. – Dzięki zabytkowej nieruchomości w dobrym stanie nasz biznes zyskuje przede wszystkim prestiż, wizerunek firmy dbającej o detale, o klienta. Miejscom takim towarzyszy często atmosfera sukcesu, do której większość z nas naturalnie dąży – uważa trener Szkoły Dobrych Manier. Nie tylko firma może swoją posiadłością budzić szacunek. – Nie ma na świecie wielu osób, które pogardziłyby arystokratycznym stylem życia – uważa Jan Oleksy. Swoje interesy robi on w Stanach Zjednoczonych i tam wraz z rodziną mieszka przez większość roku. Jednak to w podkrakowskiej Paszkówce odnajduje to, czego w USA nie może zaznać. Wystarczy przyjrzeć się jego pałacowi z bliska, by zrozumieć, jakie życie wiedzie właściciel zabytkowej nieruchomości.

Niekończąca się zieleń pałacowego parku i otaczający go staw prowadzą do obiektu, którego posiadacz napawa się XIX-w. przeszłością dostosowaną do potrzeb XXI w. Połączenie to najlepiej obrazuje jego apartament z prywatnym pałacowym wejściem, zrobiony według pomysłu Oleksego. Realizując go, m.in. kupił lokalną starą stodołę, by ją rozebrać i zdobyć okoliczne drewno z historią, zachował oryginalny tynk pałacowy i takie samo spojenie, ale też zamówił drewno z Bali czy stal nierdzewną, którą połączył ze starym kominkiem. Biznesmen ma do dyspozycji cały personel hotelowy, a w zabytkowych wnętrzach często może liczyć na wyjątkowe towarzystwo. – Posiadanie takiego pałacu daje szansę na poznanie ludzi z pierwszych stron gazet: polityków, celebrytów, ludzi kultury, artystów. Przybywają tutaj i ponieważ jestem właścicielem, chcą ze mną rozmawiać. To duża nobilitacja – przyznaje Jan Oleksy.

 

Jedni chcą się pokazać, inni się zakochują

 

Posiadacze zabytkowych nieruchomości mogą liczyć także na inne bliskie spotkania elitarnego stopnia. – Razem z właścicielami dworów, pałaców czy zamków spotykamy się w różnych krajach Europy, ostatnio w Czechach, we Francji i w Niemczech – mówi Jan Oleksy. Innym rodzajem spotkań są te wynikające z półkomercyjnej działalności danego obiektu. Na Zachodzie niektórzy właściciele zapraszają do swych posiadłości ludzi, których stać na to, by przebywać w tego typu obiektach. Nierzadko tworzą oni zamknięte grono ludzi podróżujących od jednego do drugiego pałacu czy zamku.

W Polsce zabytkowe nieruchomości najczęściej nabywają przedstawiciele jednego z dwóch podejść do historycznych obiektów. – Jedni robią to głównie w celach prestiżowych, na pokaz, aby zademonstrować siłę swoich pieniędzy i dorobku – mówi Zbigniew Karwowski. – Drudzy to pasjonaci, których coś urzekło, zakochali się w danym miejscu, odkryli go dla siebie, a potem z pietyzmem i wielką dbałością o szczegół pielęgnowali. Ważna jest dla nich nie tylko wartość materialna i komercyjna, ale także duchowa i historyczna – dodaje. Z pewnością do drugiej grupy należy właściciel Pałacu w Paszkówce. – Gdy wyjechałem do Ameryki i zarobiłem tam trochę pieniędzy, poczułem, że zarobiłem je dzięki temu, że urodziłem się i wychowałem w Polsce. To ona dała mi cały potencjał, który tam wykorzystałem. Uznałem, że w jakiś sposób trzeba to spłacić – przyznaje Jan Oleksy. Zależało mu na tym, by stworzyć większą wartość niż zwielokrotnienie zainwestowanej kwoty. – Najistotniejsze jest dla mnie to, że uratowałem zabytek, który był w opłakanym stanie – mówi biznesmen.

 

O co nie dba państwo?

 

Osoba zainteresowana zakupem nieruchomości zabytkowej może wyręczyć wyższe instancje nie tylko finansowo, ale także jeśli chodzi o przeznaczenie pałacu czy zamku. – Państwo remontuje obiekty zabytkowe i tworzy w nich muzea albo biblioteki, to taka reanimacja do połowy. Sztuką jest odrestaurować zabytek, tchnąć w niego duszę i ożywić go tak, żeby radził sobie finansowo, służąc ludziom w XXI w. – mówi Jan Oleksy. Jemu ta sztuka się udała, mimo że Pałac w Paszkówce to dla niego bardziej hobby i sztuka niż biznes. – Tak jak malarze czy rzeźbiarze tworzą swoje dzieła, tak ja stworzyłem pałac w obecnej formie, wraz z miejscami pracy dla okolicznych mieszkańców. Paszkówka to moje dzieło ukończone, które głęboko wrosło w tutejszą społeczność i krajobraz – przyznaje z uśmiechem. Zainwestował w pałac trzy razy więcej niż planował. Dzięki temu neogotycki obiekt stworzony przez tego samego architekta, który zaprojektował Collegium Novum, główny budynek Uniwersytetu Jagiellońskiego, żyje w zgodzie z duchem minionych epok.

– Zależało mi na przywróceniu dawnego charakteru rezydencji i uratowaniu możliwie wszystkiego, co da się uratować: resztek stolarki, sztukaterii, detali architektonicznych itp. – tłumaczy Oleksy. Szacunek do przeszłości jest obecny w Paszkówce na każdym kroku, m.in. w stylowych komnatach z dębowymi meblami z XIX w. czy pokojach usytuowanych w dawnym spichrzu. By ludzie z różnych stron świata mogli zaznać tutaj spokoju i romantycznej atmosfery, konferencje i szkolenia odbywają się w Paszkówce wyłącznie w tygodniu, a w weekendy obiekt tętni innym, wolniejszym życiem. Jan Oleksy jest dumny z modelu, który stworzył. Pozwala on działać pałacowi jak dobrze naoliwiona maszyna bez żadnego udziału jego właściciela, równocześnie utrzymując go.

 

Remontować czy przyjść na gotowe?

 

Dylemat, przed którym staje każdy zainteresowany zakupem zabytkowej nieruchomości: żmudnie przywracać blask zniszczonemu obiektowi czy raczej odkupić ten blask, decydując się na obiekt w dobrym stanie. – Jeżeli kryterium nie jest tu czas ani pieniądze, to kupno niszczejącego pałacu czy zamku, a następnie przywrócenie mu świetności jest ciekawym wyjściem dla hobbysty bądź miłośnika architektury – uważa Zbigniew Karwowski. Taka osoba powinna się uzbroić w cierpliwość i gruby portfel. – Prace w zabytkowym obiekcie muszą być prowadzone pod nadzorem konserwatora przez specjalne firmy, co podwaja, a nawet potraja koszty. Sama inwestycja jest bardzo długoterminowa – jeśli nieruchomość jest w rejestrze zabytków, każda planowana w niej praca musi uzyskać zgodę konserwatora – mówi Małgorzata Wieczorek-Surowiec. Na inne problemy wskazuje Maria Bogdani, rzeczoznawca majątkowy, wiceprezes Instytutu Analiz Monitor Rynku Nieruchomości. – Przed rozpoczęciem remontu praktycznie nie można oszacować jego kosztów, a jest regułą, iż znacząco przewyższają one wstępne kosztorysy – tłumaczy Bogdani.

Dla mniej cierpliwych dobrym wyjściem może się okazać zakup nieruchomości w lepszym stanie. – Kupno odnowionego obiektu wcale nie ujmuje nic splendorowi i klimatowi obiektu. Zabytki są chronione przez konserwatorów zabytków, którzy pilnują, aby obiekty nie traciły nic ze swojego zabytkowego i pięknego charakteru – uważa wiceprezes Dąbrowski Finance. Jego zdaniem taki zakup jest rozsądny dla osób pochłoniętych pracą i pozwoli w bardzo krótkim czasie cieszyć się wyjątkową atmosferą obiektu bez konieczności przeprowadzenia problematycznych remontów.

 

Polska państwem właścicieli pałaców?

 

Mimo obfitości zabytkowych obiektów w Polsce, obrót nimi nad Wisłą kieruje się swoimi prawami i zachowania na rynku nieruchomości nie mają na niego zbyt dużego wpływu. – Jeżeli ktoś chce posiadać nieruchomość zabytkową o wysokim standardzie, nie może patrzeć na taki zakup wyłącznie przez pryzmat finansów, ale powinien też wziąć pod uwagę prestiż – uważa Małgorzata Wieczorek-Surowiec. Jeśli obiekt nie pełni wyłącznie funkcji rezydencjalnej, może w nim istnieć m.in. prestiżowy hotel, Spa, dom seniora czy siedziba firmy. – O ile kryzys długu i zawirowania w strefie euro wciąż nie będą dotykały Polski w bardzo dużym stopniu, to przy utrzymaniu obecnych trendów możemy spodziewać się dalszego rozwoju przedsiębiorczości oraz wzrostu dochodu Polaków, co znacznie zwiększa prawdopodobieństwo ożywienia rynku nieruchomości zabytkowych – uważa Zbigniew Karwowski.

– Wartość zabytkowych nieruchomości będzie rosła, im dalej będziemy się posuwać w nowoczesność i budować korporacyjne szklane pałace – uważa właściciel Pałacu w Paszkówce. – Ludzie będą coraz bardziej szanować zabytki, bo zrozumieją, że w obecnym świecie można robić cuda, ale nie uda się postawić takich obiektów na nowo – puentuje.



Jak (nie) pracować w długi weekend?


– Jeszcze kilkanaście lat temu praca w ramach czasowych często była fikcją. W dobrym tonie było ślęczeć w weekendy, także długie, przy komputerze i być przepracowanym. Obecnie powiew Zachodu przynosi nam koncentrację nie na ilości pracy, ale na planowaniu zadań i ich optymalizacji. Świadomość, że wypoczęty pracownik to znacznie lepsze wyniki w skali roku, wreszcie się u nas rozpowszechnia – uważa Malwina Użarowska, coach, ekspert od strategii i taktyki komunikacji w projektach zmian. Wziąć urlop to jednak nie wszystko – jak odpocząć w czasie długiego weekendu?

– Badania dowodzą, że zakłócenie rytmu tygodniowego obniża wydajność. Nadprogramowo przepracowany weekend jest obciążeniem dla organizmu i może skutkować lekkim osłabieniem odporności, pogorszeniem jakości snu, rozdrażnieniem i spadkiem koncentracji – mówi Maliwna Użarowska, konsultant ds. strategii komunikacji wielu polskich firm. Aby nie pozwolić na spadek wydajności pracownika związany z pracą w dni wolne podczas długiego weekendu, powinien on wtedy odetchnąć. – Lepiej, żeby nasi pracownicy odpoczywali. Na pewno będą bardziej kreatywni i wydajni, będą mieli szybszy refleks, mniejszą skłonność do rutyny i będą rzadziej się przeziębiać – uważa Użarowska. Dla lepszego samopoczucia zespołu, zwiększenia jego wydajności, a także ułatwienia przygotowań do wypoczynku ważne jest jasne określenie zasad związanych z pracą w dni wolne.

Malwina Użarowska z ulgą pożegnała reguły, które obowiązywały kilkanaście lat temu, gdy pracowała w agencjach reklamowych. – Kto nie poświęcał się pracy ponad miarę, ten był leniem albo był za mało zdolny, żeby mieć pełne obłożenie projektami. Z biegiem czasu zaczęło się to zmieniać. Obecnie naturalne jest, że w wielu agencjach reklamowych, ale nie tylko w nich, pracuje się w ramach czasowych od poniedziałku do piątku. W długi weekend, nawet poprzetykany pracującymi dniami, firmy zamknięte są na trzy spusty – mówi. Jej zdaniem to efekt zachodnich tendencji, takich jak długofalowe spojrzenie na realizację celów czy projektowy model zadań. – Zmniejszają one chaos i porządkują zadania. Dzięki temu możemy utrzymać rytm pracy, zachowując wolne weekendy i wolne dni w długie weekendy – tłumaczy Użarowska. – Świadomość, że wypoczęty pracownik to znacznie lepsze wyniki w skali roku, wreszcie zaczęła się u nas rozpowszechniać i coraz bardziej się ugruntowuje. To bardzo dobry kierunek – dodaje.

Jak wypoczywać, by wypocząć?

Majowy długi weekend w tym roku to przedziwna konfiguracja. Wolne dni przeplatają się z pracującymi, część firm pracuje, część nie. Usługi są dostępne, ale nie do końca wiemy, co możemy załatwić, a gdzie pocałujemy klamkę. Choć niektórzy będą narzekać, że na majówce straci nie tylko skarb państwa, ale też ich własny portfel, powinni zastanowić się, jak spędzić długi weekend poza firmą. Zdaniem Malwiny Użarowskiej umysł wykonuje większy wysiłek, by utrzymać równowagę w zakłóconym tygodniu pracy, dlatego mądrze spędzony długi weekend przynosi wiele korzyści dla szarych komórek. Oprócz błogosławieństw są też zagrożenia. – Wydajność przed długim weekendem i po nim jest obniżona. Najbardziej męczy nas dezorganizacja i zamieszanie – uważa Malwina Użarowska. Wiedzą o tym również organizatorzy długich weekendów. – Polacy są coraz bardziej świadomi korzyści, jakie dają nawet krótkie wyjazdy i bardzo chętnie korzystają z wszelkich form rekreacji. Coraz częściej szukają także aktywnych form wypoczynku, 7-dniowe wczasy przeleżane na piasku w Egipcie są już passé – mówi Magdalena Klaja z luksusowego podkrakowskiego hotelu – Pałacu w Paszkówce.

Aby wyręczyć udających się na długi weekend z dokładnego planowania wypoczynku, na które zapracowani często nie mają czasu i sił, coraz częściej właściciele hoteli zapewniają bogaty program atrakcji. – Można samemu zorganizować wycieczki, ale trzeba na to poświęcić sporo czasu. Chcemy połączyć przyjemne z pożytecznym i wykorzystać fakt, że Paszkówka jest świetnym miejscem wypadowym dla całej Małopolski. By umilić i urozmaicić gościom pobyt majowy, pokażemy im największe atrakcje regionu – mówi Magdalena Klaja. W XIX-wiecznym Pałacu w Paszkówce myślą jednak także o tych, którzy wolą spędzać wolny czas w jednym miejscu. – Na przykład 3 maja nasz szef kuchni da popis swoich umiejętności, a każdy znajdzie coś dla siebie. W ogrodzie z alejką starych zabytkowych grabów ustawimy stoły na trawie, przy dźwiękach muzyki będzie można usiąść na kocu z poduchami i odpocząć pod drzewem czy nad stawem. Cały czas dla gości będzie otwarta nasza piwniczka win, mogą oni również wziąć udział w turnieju frisbee golfa – wylicza Magdalena Klaja. Dodaje, że to dzień otwarty Pałacu nawet dla tych, którzy nie zdecydują się na nocleg w nim i korzystanie z długiego weekendu w pełni.

Urlop to nie nagroda

Do Pałacu w Paszkówce często przybywają osoby, które chcą uciec od zawodowego kieratu. – Mówią, że dla zdrowia psychicznego i fizycznego muszą wyrwać się od tego, co mają na co dzień, żeby potem ze zdwojoną siłą i efektywnością wrócić do codziennych zajęć – przyznaje Magdalena Klaja. Niestety nie wszyscy mogą pozwolić sobie na taki komfort podczas długiego weekendu. Bywa, że przyznanie urlopu traktowane jest przez szefa w kategoriach kija i marchewki. Warto jednak pamiętać, że urlop to prawo pracownika, a nie nagroda. – Wykonanie pracy w dzień wolny musi być rozliczone poprzez uzyskanie innego dnia wolnego bądź wypłacenie nadgodzin. Jest to prawo określone w art. 1513 Kodeksu Pracy – mówi Malwina Użarowska. – Traktowanie przywileju urlopu jako nagrody, a nakazu pracy jako kary jest naruszeniem przepisów i może skutkować konsekwencjami prawnymi dla pracodawcy – dodaje. Jej zdaniem lider, który działa w ten sposób, rządzi zespołem, a nie zarządza i choć może to być bodziec wpływający na zespół, z pewnością nie jest skuteczny w dłuższej perspektywie.

Czasami sytuacja w firmie bądź jej specyfika nie pozwalają na to, by wszyscy pracownicy mogli udać się na długi weekend. Jak powinno się sprawiedliwie wyznaczać osoby, które muszą pojawić się wtedy w pracy? – Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać sprawiedliwe wybieranie do dodatkowych zadań osób mniej obciążonych osobistymi obowiązkami. W dłuższej perspektywie jednak staje się to zwykle źródłem konfliktów i frustracji w zespole. Przeczy to równouprawnieniu, faworyzuje pewne grupy. Nie można doprowadzać do sytuacji, gdy powstaje reguła: kto ma trudniej w domu, ten ma lepiej w pracy. Nie można również przeciążać osób, których prywatny czas wydaje się elastyczniejszy – argumentuje Malwina Użarowska. Choć pracownicy powinni funkcjonować na zasadach wspólnych dla wszystkich, a zachwianie tej równowagi może doprowadzić do napięć i osłabić jakość pracy i pozycję lidera (złe dysponowanie zespołem), warto zachować margines na sytuacje wyjątkowe. – Pracodawca czy lider powinien wówczas zadbać, by sytuacja była jasna dla pracownika i zespołu, że dany wyjątek nie staje się normą. Nie może być zatem regułą, że grupy osób z zasady nie są proszone o uczestnictwo w krytycznych weeknedach, ponieważ każdy pracownik ma bezwzględnie prawo do wykorzystania swojego czasu pracy w wybrany przez siebie sposób – mówi specjalistka od strategii i taktyki komunikacji w projektach zmian. Jej zdaniem wyznaczając osobę do pracy w długi weekend, należy się kierować potrzebą projektu i kompetencjami. – Powinny to być tylko te osoby, które są niezbędne do wykonania „świątecznych” zadań bądź ochotnicy – puentuje.

Długi weekend w pracy? To jest to!

Firma wymagająca od swego pracownika świątecznych nadgodzin zgodnie z przepisami powinna zapłacić mu za nie dodatkowo. Przepisy nie regulują jednak innej ważnej kwestii – dobrego słowa za dodatkową pracę. – Docenienie wysiłku przez pochwałę i podziękowanie powinno być elementem stylu zarządzania współczesnego lidera, dlatego wszelkie nietypowe sytuacje w zespole należy wyróżniać w komunikacji. Inne nagrody pozostawiłabym na zakończenie projektu, świętowanie sukcesu, okolicznościowe upominki czy inne okazje – mówi Malwina Użarowska. Wśród pracowników są jednak tacy, którym bardziej niż na podziękowaniach zależy na świętym spokoju. Poszukując go, często chętnie podejmują się pracy w dni wolne. Oprócz finansowych powodów takiej decyzji, istotne są te emocjonalne. Szczególnie w twórczych zawodach w ciszy i spokoju, bez dzwoniących telefonów i codziennego zamieszania można podgonić pracę we własnym tempie. Zdarza się też, że powodem zgłaszania się na ochotnika do świątecznego dyżuru jest po prostu samotność. Podejście do weekendowych pracusiów może być dwojakie. – Są to osoby bardzo pożądane w pracy, jednak należy pamiętać również, że nie mogą one być nieustannie eksploatowane, ponieważ zawłaszczają gratyfikacje związane z dodatkową pracą. Często też chcą być postrzegane jako bardziej pracowite i odpowiedzialne niż inni. A to może wpłynąć frustrująco na pozostałą część zespołu – uważa Malwina Użarowska.

Co jeszcze może w długi weekend działać mobilizująco na pracowników spędzających go w firmie? – Jeśli zespół znajduje się w kryzysowym spadku efektywności, jest w trakcie istotnej zmiany bądź w fazie formowania się, potrzebuje wyrazistego lidera. To moment, gdy osoba z kierownictwa powinna pojawić się razem z zespołem w pracy podczas dni wolnych. Działa to niezwykle motywująco i zapobiega niepotrzebnym napięciom – zaznacza konsultant ds. strategii komunikacji wielu polskich firm. Jeśli zespół jest dobrze zorganizowany i zmotywowany, poradzi sobie bez kierownika. Wyjątek stanowi sytuacja, w której pracuje on z zespołem na co dzień i jego wsparcie w wolny dzień spędzany w pracy jest nieodzowne.

O ile to możliwe, podczas długiego weekendu powinno się ograniczyć liczebność zespołu. Oprócz zysku w postaci wzrostu efektywności działających w spokoju pracowników, szczególnie w zespołach projektowych, profity są także ekonomiczne. Praca w takich zespołach jest kosztowna bez względu na to, czy wypłacane są nadgodziny, czy proponuje się dzień wolny do odebrania. – Osobną kwestią są niektóre usługi, w których dzień wolny jest równocześnie dniem handlowym, na który przypada największe natężenie pracy. Tu najczęściej są konieczne wzmożone siły – zauważa Malwina Użarowska. Rację przyznaje jej Magdalena Klaja. – Zauważamy zwiększone zainteresowanie pobytem w Pałacu w Paszkówce w związku ze zbliżającym się długim weekendem, co nas niezmiernie cieszy. Codziennie odbieramy po kilkanaście telefonów i maili od osób chętnych na wypoczynek u nas w tych dniach – mówi. – Z pewnością będzie to dla personelu Pałacu czas wzmożonej aktywności, jednak wiele atrakcji przygotowaliśmy tak, by długi weekend był zbawienny nie tylko dla naszych gości, ale też dla nas w pracy – przyznaje z uśmiechem.


 

 

W Paszkówce będą planować wesele

 

Już niebawem rusza umowny sezon na śluby czyli drugi dzień świąt wielkanocnych. Jakie trendy będą obowiązywać w tym roku? Według ekspertów prawdziwy bum szykuje się na śluby w plenerze

 

Jakimi kwiatami udekorować salę, a jaki bukiet najbardziej będzie pasował pani młodej? Czy goście weselni wolą wódkę czy whisky? Jakie menu najbardziej będzie smakować gościom? Na te i wiele innych pytań, narzeczone pary znajdą odpowiedź już w najbliższą sobotę 17 marca, w czasie dni otwartych w Pałacu w Paszkówce, gdzie od lat mieszkańcy Małopolski i Śląska organizują wesela. W czasie całego dnia zaplanowano mnóstwo atrakcji i przede wszystkim spotkań z wybitnymi ekspertami w swoich dziedzinach. Wszyscy zainteresowani będą mogli bezpłatnie skorzystać z porad m.in.: mistrza kuchni, który zaprezentuje weselne menu. Pary będą mogły zaplanować również jakiej muzyki będą słuchać ich goście. Doradzać będzie profesjonalny DJ i kwartet smyczkowy. Goście będą także próbować tortów, i drinków. W czasie dni otwartych w Paszkówce, odbędą się także spotkania z profesjonalnymi florystami i fotografami. Pary narzeczone będą mogły również zaplanować czym pojadą do ślubu. Pod Pałac zajedzie m.in.: alfa romeo z lat 30 i bryczka z końmi. Nie mała gratka szykuje się dla miłośników wesel nietypowych. Firma organizująca wesela w stylu staropolskim urządzi tor łuczniczy w ogrodzie oraz przeprowadzi degustację miodów pitnych, które są proponowane zamiast toastu szampanem. Wśród dodatkowych atrakcji znajdą się m.in. wystrzały z armat na cześć pary młodej.

Planować swoje wesele przyjadą głównie mieszkańcy Małopolski i Śląska, jednak nie zabraknie gości z zagranicy. –Już zapowiedziały się pary m.in. z Wielkiej Brytanii i Szwecji – mówi Jan Oleksy, właściciel Pałacu w Paszkówce, w którym odbyło się już setki wesel.

 

Dni otwarte w Pałacu w Paszkówce: 17 marca 2012 r.

Start godz. 14

 

Serdecznie zapraszamy Media!

 

**********

Pałac w Paszkówce to wyjątkowy zespół parkowo-hotelowy, leżący zaledwie 25 km. od centrum Krakowa. Jego położenie zapewnia możliwość organizacji romantycznych weekendów, wesel ale także konferencji biznesowych czy gal.

Mury tego XIX wiecznego pałacu, skrywają 13 stylowych komnat, wyposażonych w oryginalne dębowe meble z XIX w. Pałac dysponuje także pokojami hotelowymi, usytuowanymi w zabytkowym budynku dawnego spichrza.

W 1997 r. nabywcą podniszczonego i opuszczonego Pałacu, został mieszkający w USA, polski biznesmen Jan Oleksy, który wraz z żoną przywrócił tej neogotyckiej budowli dawną świetność, styl i czar. Od tamtej pory, Pałac w Paszkówce pełni funkcję luksusowego hotelu i centrum konferencyjnego.




07-03-2012 r. Informacja prasowa
Biuro prasowe Pałacu w Paszkówce

Wszelkie wypowiedzi zawarte w tekście są autoryzowane. Zarówno one jak i cała treść pozostają do dyspozycji redakcji


Polacy są coraz bardziej romantyczni

 

Najbardziej romantyczny alkohol to szampan, a na kolację we dwoje panowie powinni założyć smoking – tak wynika z ostatnich badań. To ważna wskazówka dla mężczyzn, przed zbliżającym się dniem kobiet

 

Przez ostatnie trzy miesiące goście Pałacu w Paszkówce wypełniali ankietę na temat ich romantyzmu. Byli pytani m.in. o to, jaki taniec ich zdaniem jest najbardziej romantyczny. Według większości jest nim rumba. Taką odpowiedź zaznaczyło 49 proc. ankietowanych. Tuż za kubańskim stylem uplasował się popularny… „taniec przytulaniec” (30 proc.). 11 proc. respondentów uznało za najbardziej romantyczny styl tango. Najmniej osób zaznaczyło twista.

Goście podkrakowskiego Pałacu wybierali także najbardziej romantyczny strój. I tak, na kolację we dwoje najodpowiedniejszym strojem jest smoking i suknia wieczorowa – tak twierdzi ponad 60 proc. ankietowanych. Drugą najczęściej wybieraną odpowiedzią było „po co nam ubranie”. Najrzadziej padały odpowiedzi „ubranie codzienne” i „coś wygodnego, np. dres”.

Jeśli chodzi o alkohol spożywany w czasie miłosnych chwil, to zdecydowanymi faworytami jest szampan i czerwone wino. Wśród odpowiedzi pojawiły się również różnorodne drinki i… piwko.

W Paszkówce pytano także o to „Ile kilometrów byłbyś/byłabyś w stanie pokonać by spędzić romantyczny weekend z ukochaną osobą?”. I tu zaskoczenie, bo spośród odpowiedzi: 50, 200, Przemierzyłbym/yłabym całą Polskę, Weekend nie zając, nie ten to następny… respondenci wybierali najczęściej odpowiedź 200 km – taką odpowiedź zaznaczyło 72 proc. pytanych osób. Na drugim miejscu, najczęściej padała deklaracja o braku limitu kilometrów.

 

Ucieczka w miłość

Według wielu ekspertów Polacy są coraz bardziej romantyczni. Wierzą w miłość i szukają okazji do jej okazywania. Nierzadko w nietypowy sposób. Oświadczyny na bilbordzie już nie szokują jak kiedyś. Niewątpliwie nieodłącznym elementem wiążącym się z romantycznymi chwilami są hotele. Walentynki, dzień kobiet, rocznice – to właśnie hotele są miejscem gdzie spędzają najczęściej czas zakochani. I wbrew pozorom nie są te najdroższe w centrach dużych miast. Zakochani szukają ucieczki w miłość. Miejsca cichego i trochę na uboczu. I przede wszystkim takiego, gdzie nikt nie będzie krzywo patrzył na całującą parę, czego nie wypada robić w wielu dużych hotelach sieciowych. Na szczęście są jeszcze oazy dla zakochanych, gdzie mogą czuć się swobodnie. –U nas zakochani są w domu. U nas zakochani są normalnymi ludźmi. Zakochani, zapatrzeni w siebie, zapominają co zostawili za sobą – mówi Jan Oleksy, właściciel Pałacu w Paszkówce, który od jedenastu lat z sukcesem organizuje Romantyczne Weekendy. To weekendowy pakiet, w czasie którego goście oprócz romantycznej kolacji kapią się w kozim mleku, wzajemnie masują się gorącymi kamieniami, czy jedzą obiad na środku jeziora. Pomysł został podpatrzony w Stanach Zjednoczonych. –To coś na wzór Weekend Getaway. Niezbyt da się to przetłumaczyć, więc wymyśliłem Romanyczny Weekend. I załapało – zdradza Jan Oleksy.




Polak tańczyć chce!

Młodsi: rock’n’roll, twist i samba. Starsi: popularny taniec użytkowy 2na1– to właśnie w tych stylach tanecznych najczęściej tańczyły pary podczas ostatniej nocy sylwestrowej

 

Według ekspertów Polacy są dobrymi tancerzami, ale często się wstydzą. –Żyjemy w czasach dyskotek gdzie taniec towarzyski w parze jest potrzebny dopiero na etapie narzeczeństwa, kiedy to młodzi planują swój pierwszy taniec. Tymczasem bywa, że jedna lekcja wystarczy aby przełamać się i zostać królem parkietu. Może nie pod względem technicznym bo do tego długa droga, ale dobre nastawienie czyni cuda – uważa Katarzyna Prenkiewicz, instruktorka tańca z krakowskiej szkoły Dancefloor.

 

Taniec wraca na salony

Szacuje się, że już ponad pół miliona Polaków powyżej 17 roku życia uczy się tańczyć. Polskim rynkiem tanecznym zaczęły interesować się nawet największe światowe szkoły tańca. W 2011 roku szkołę uruchomiła niemiecka Crea-Dance. Chodzą słuchy, że przymierzają się do tego znane amerykańskie Fred Astaire Dance Studio i Arthur Murray. Niektórzy idą dalej. Polski biznesmen, mieszkający na stałe w USA postanowił przywrócić w Pałacu w podkrakowskiej Paszkówce dawną tradycję karnawałowych zabaw. Goście XIX wiecznego pałacu będą mogli brać udział w intensywnym kursie nauki tańca, by później brylować na parkiecie. –W ośrodkach wakacyjnych w Meksyku lub na Karaibach, gdzie często mnie żona porywa, muzyka i taniec towarzyszą, na co dzień. Taniec czyni że obiekt staje się radośnie romantyczny w odróżnieniu od smutnego romantyzmu, zapłakanego z miłości – mówi Jan Oleksy, właściciel Pałacu w Paszkówce. –Wielu naszych znajomych i gości hotelowych wręcz narzeka że nie ma się gdzie „zabawić”. Atmosfera dyskoteki nie sprzyja tańcowi a ludzie lubią tańczyć. Trzy dni „ostrego tańca” (5 bloków tanecznych po 1,5 godziny każdy) przerywanego smakowaniem specjalnie dla okazji przygotowanego jedzenia lub degustacja win w atmosferze radośnie romantycznego pałacu; w otoczeniu pięknej architektury, w towarzystwie bliskiej osoby jest alternatywą dla wyjazdu na narty czy do Egiptu, z której z całą pewnością bardzo chętnie będą korzystać Polacy– uważa biznesmen.

 

Moda na jive’a

Według ekspertów na początku nauki tańca, najwięcej trudności sprawia skoordynowanie ruchu rąk i nóg. Jednak kilka intensywnych lekcji pozwoli opanować podstawowe zasady tańca. Instruktor pokaże parę podstawowych trików, które wystarczą aby poczuć się na parkiecie komfortowo. A co w nadchodzącym roku najczęściej będą tańczyć Polacy? –Na kursach tańca towarzyskiego pojawiają się zarówno zwolennicy tańców latynoamerykańskich jak i standardowych. Młodzi ludzie wolą szybsze tańce a najbardziej kubańską cha cha cha. Jednak myślę, że najmodniejszym tańcem w tym roku będzie jive czyli młodszy brat rock’n’rolla. Jest to taniec bardzo wesoły i dynamiczny, powinniśmy więc przetańczyć nim cały karnawał – mówi Katarzyna Prenkiewicz, która będzie uczyć tańca gości Paszkówki.




08-02-2012 r. Informacja prasowa
Biuro prasowe Pałacu w Paszkówce
Wszelkie wypowiedzi zawarte w tekście są autoryzowane. Zarówno one jak i cała treść pozostają do dyspozycji redakcji

Pałac pomoże zakochanym

Kolacja przy świecach? To za mało! Tak przynajmniej uznał właściciel Pałacu w Paszkówce, który z okazji nadchodzących Walentynek, przez najbliższy tydzień, będzie serwował swoim gościom dania ze specjalnie skomponowanymi afrodyzjakami

 

Właściciel hotelu, nie owijając w bawełnę wprost przyznaje, że nie obawia się rozklekotanych łóżek, po tygodniu serwowania w pałacowej restauracji dań z afrodyzjakami. –To porządne meble. Przywiezione prosto z USA – śmieje się Jan Oleksy, właściciel XIX wiecznego Pałacu w Paszkówce, znajdującego się pod Krakowem. Od kiedy Pałac został kompletnie odrestaurowany, słynie jako miejsce wyjątkowo romantyczne. M.in. kiedy tylko pogoda sprzyja, goście pałacu mogą zjeść romantyczną kolację na środku jeziora. Właściciel na specjalnych palach wybudował platformę, do której pary podpływają łódką. – Chociaż do Pałacu w Paszkówce najczęściej przyjeżdżają zakochani, afrodyzjaki mogą podsycić ich miłość i pożądanie – mówi Jan Oleksy. Wiele znanych postaci historycznych wspomagało się afrodyzjakami, aby urozmaicić pożycie miłosne. Don Juan wzmacniał siły zjadając omlet z 10 jaj doprawionych bazylią, czosnkiem i lubczykiem. Słynna faworyta francuskiego króla Ludwika XV Madame Pompadour twierdziła, że sok z marchwi zapewni intensywne doznania miłosne, a Casanova posiłkował się ostrygami, których zjadał jednorazowo 50 sztuk, popijając gorącą czekoladą.

 

Czy to działa?

Pracownicy Pałacu nie mają wątpliwości, że dania, które będą serwować wpłyną na wzrost libido gości. Lista afrodyzjaków została skrupulatnie opracowana i konsultowana ze specjalistami. – Składniki dań zawierających afrodyzjaki są powszechnie znane. Sekret tkwi w ich skutecznym połączeniu – zdradza Jan Oleksy. Skuteczność wielu naturalnych afrodyzjaków została potwierdzona badaniami naukowymi. Zresztą większość współczesnych pigułek na potencję bazuje na naturalnych afrodyzjakach roślinnych. Na liście Paszkówki znalazły się m.in. żeń-szeń, wspomagający sprawność seksualną i zwiększający witalność całego organizmu; cynamon i wanilia, już starożytni Chińczycy znali ich podniecające właściwości; ostrygi i inne owoce morza, które są bogatym źródłem cynku niezbędnego do normalnego rozwoju organów płciowych i produkcji spermy.

 

Ceny i Rezerwacja

Przyjazd
il. nocy

Oferty Specjalne

DLA ZAKOCHANYCH paszkowka - DLA ZAKOCHANYCH od 689 zł /noc

Zrób Prezent

Podaruj pobyt bliskiej osobie
czytaj więcej