Newsletter

Promocje | Nowości | Atrakcje

Zapisz się

Historia

 

Paszkówka leży 30 km na południowy — zachód od Krakowa, 12 km na zachód od Skawiny. Pierwsza wzmianka pochodzi z 1381 roku, jednakże wieś musiała istnieć dużo wcześniej. Świadczy o tym sama nazwa, zaliczana do grupy nazw patronimicznych. To uczone słowo oznacza, że na początku swojej historii była własnością, lub wręcz została założona przez jakiegoś Paszka a następnie odziedziczyli ją jego potomkowie. Wtedy, też powstała nazwa wsi, którą należy przetłumaczyć jako dziedzictwo potomków Paszka.

 

Pierwszy raz osadę zapisano jako Pascouicz, następnie Passcow, potem Paschkouice. Współczesna nazwa pojawia się dopiero w XVI w. Kim był ów Paszek? - Nie wiemy! Imiona takie spotykamy w XIII w. w Małopolsce. Jeden z nich nazywany był nawet Komesem. Być może to właśnie on był założycielem wsi. Kiedy w 1381 r. spotykamy w źródłach nazwę wsi, jest ona nadal własnością rycerską - gniazdem drobnego rodu, który przybrał nazwisko - Paszkowscy. Herbem tego rodu był Płomień (Zadora). Znak ten wyobrażał łeb koguta, któremu z dzioba wystawał język w kształcie ognistego płomienia. Majątek Paszkowskich herbu Płomień był niewielki. Składały się na niego dwie wsie: Paszkówka i Pobiedro. Zajmowały one dwa niewielkie wzgórza (tzw. siodła) przedzielone małym potokiem, wzdłuż którego rozłożonych było kilka stawów, łąk, pól uprawnych. W XIX wieku Paszkówka wchłonęła swą sąsiadkę, która odtąd stała się jej przysiółkiem. Od tego czasu obie osady stanowiły formalnie jedną gminę. Okresowo majątek Paszkowskich obejmował też sąsiednie wsie jak np. Bęczyn czy Kopytówkę.

 

Najstarszym członkiem rodu Paszkowskich, zapisanym w źródłach, jest Henryk, żyjący na przełomie XIV i XV wieku. Ród Paszkowskich rozrósł się niebywale. W późniejszych wiekach, obok korzennej gałęzi wywodzącej się z naszej wsi, pojawiły się inne: mazowiecka, brzesko-litewska (najliczniejsza) oraz inne mniej znaczne. Wśród Paszkowskich wybitnych osobistości nie brakuje. Nie widzimy ich na wysokich stanowiskach państwowych i wojewódzkich, ale znajdujemy wielu wybitnych synów rodu oddanych na służbę kościołowi. Najciekawszą postacią był niewątpliwie Marcin (zmarł po 1821), który służył Lubomirskim w Wiśniczu, a następnie znalazł się na zamku wawelskim, gdzie pracował dla wielkorządcy krakowskiego Jana Płazy. Był znanym pisarzem i poetą.

W 1454 r. miała Paszkówkę królowa Elżbieta Rakuska, która jechała poślubić Kazimierza Jagiellończyka. Najstarsze opisy Paszkówki pochodzą z XV i XVI w. W XV wieku część wsi stanowiła prebendę (to znaczy uposażenie) jednej z kanonii istniejącej przy Kapitule Katedry Wawelskiej.

Kolejni znani przedstawiciele tego rodu pochodzą już z innych linii rodzinnych. Na wymienienie zasługuje ostatni adiutant Tadeusza Kościuszki - gen. Franciszek Maksymilian Paszkowski (zm. 1851), pierwszy Prezes Komitetu Kopca Kościuszki w Krakowie.

Trudno nam dzisiaj dowiedzieć się jak wyglądała siedziba rodu Paszkowskich. Niewątpliwie już w XV w. znajdowały się tutaj jakieś zabudowania dworskie. Pierwotny dwór był prawdopodobnie drewniany i zajmował tereny dzisiejszego pałacu. Obok dworu znajdowała się dworska kaplica.

Dwór, związany "od zawsze" z miejscową familią Paszkowskich nie był zapewne okazałą budowlą. Na planie katastralnym z 1845 r. pojawia się obok zabudowań ogród, którego kształty świadczą o wcześniejszym rozplanowaniu. Około 1830 r. obszar dworski (tzw. ciało tabularne) nabył Leonard Wężyk z starej szlacheckiej rodziny mającej za herb postać węża pionowo wijącą się po tarczy herbowej. Wężykowie gospodarzyli na 350 morgach gruntów ornych, 45 morgach łąk i ogrodów, 19 morgach pastwisk i 50 morgach lasów, pozostali mieszkańcy wsi posiadali łącznie 396 morgów gruntów ornych, oraz 71 morgów łąk, 22 morgi pastwisk i 30 morg lasów. W ciągu krótkiego czasu nowi właściciele postawili w Paszkówce okazały i obszerny pałac o wyjątkowej i rzadkiej w Polsce architekturze.

Według jednych historyków sztuki pałac jest neogotycki, według innych nie mieści się w formalnych granicach tego stylu i z tego powodu określać go należy jako obiekt pseudogotycki. Szczególny charakter nadają budynkowi wyraźnie zaznaczone ryzality oraz zwieńczona krenelażem wieża. Bardziej wnikliwa analiza zabytku każe upatrywać w nim pewnych wzorców zaczerpniętych z gotyku angielskiego. W jakim stopniu wzorce te wynikały z osobistych upodobań nowych właścicieli trudno orzec. W l. 80-tych pałac wraz z gruntami należał do Ludwiki Wężykowej. W 1890 r. właścicielem majątku był Jan Wężyk. 

Los pałacu zmienił się po 1945 r. Majątek został odebrany właścicielom w ramach reformy
rolnej. W pałacu, oraz na 4 ha ogrodu urzędowali różni, dziwni właściciele. Najpierw była to siedziba miejscowego kółka rolniczego, przez jakiś czas szkoła podstawowa a następnie ośrodek wczasowy ”Kasztelanka” - jedna z siedzib krakowskiego biura podróży "Turysta". Po 1989 r. majątek został skomunalizowany i przeszedł w ręce gminy Brzeźnica.

           Rok 1997 stał się punktem zwrotnym w historii Pałacu – został on zakupiony przez Jana i Annę Oleksych, którzy na wzór właścicieli podobnych obiektów w Europie Zachodniej, zdecydowali się zaadaptować pałac do roli historycznego hotelu butikowego, spełniającego zarówno wymagania ośrodka przeznaczonego dla celów konferencyjnych, jak też wypoczynku w ciszy i na łonie natury.

Moja przygoda z Paszkówką zaczęła się w 1997 r. i zdecydował o tym — jak to często bywa — przypadek. Moim hobby od wielu lat są antyki, a szczególnie stare krzesła, które chyba jak żaden z innych mebli są związane z konkretnymi osobami, noszą ślady ich używania. Zawsze intrygowało mnie, kto na danym krześle siadywał, o czym rozmyślał, z kim i o czym rozmawiał, co pisał… Każde krzesło ma swoją historię, swoje tajemnice… Przy okazji jednej z kwerend internetowych wszedłem na stronę z ofertą zabytkowych nieruchomości w Polsce. Otworzyła się lista bodajże sześćdziesięciu zamków, pałaców i dworów oferowanych do sprzedaży. Kliknąłem na obiekty mieszczące się w okolicy Krakowa — miasta, w którym spędziłem swoją młodość. Uwagę moją przykuł szczególnie Pałac w Paszkówce, wyceniony na 35 tysięcy dolarów. Było to ze zrozumiałych względów intrygujące, i — jak się później okazało — niezgodne z prawdą.

Pierwsze spotkanie z pałacem zrobiło na mnie niesamowite wrażenie. Było to jesienią 1997 r. Zbliżał się już wieczór, gdy podjechaliśmy z przyjacielem pod budynek. Stanęliśmy jak zahipnotyzowani przed tonącym w półmroku i pożółkłej zieleni rosnących wkoło chaszczy i krzaków zamczysku, którego wieże sterczały posępnie na tle ciemniejącego nieba. Było strasznie i podniecająco zarazem. Widok ten przywiódł mi na myśl starego człowieka, skrzywdzonego i poniżonego, odartego i wynędzniałego, w którego oczach oraz postawie znać godność, widać minioną dawno świetność i splendor. Zrobiło mi się go żal, zapragnąłem mu pomóc, ratować go. Poczułem, jak powstaje między nami jakaś nieodgadniona więź, nić przyjaźni, przeświadczenie o przeznaczeniu, które mnie tutaj przywiodło… W przeciągu kilku tygodni byłem już jego właścicielem.

Stało się to 27 grudnia, w rocznicę ślubu mojego i żony; rocznicę obchodzoną od tej pory już podwójnie — jest to bowiem dzień moich zaślubin z żoną i z pałacem… Z początkiem następnego roku założyłem firmę „Jan Oleksy” i przystąpiłem do konserwacji, kompleksowego remontu oraz modernizacji budynku, zatrudniając fachowców i robotników z okolicy. Prace rozpoczęliśmy od uporządkowania i uprzątnięcia otoczenia i samego pałacu oraz zabezpieczenia przed postępującym systematycznie niszczeniem. Następnie należało osuszyć zawilgocony budynek, którego dolne kondygnacje były w znacznym stopniu zagrzybione. Zahamowanie atakującego coraz wyższe partie ścian, a nawet sufit, grzyba było wtedy najważniejszym zadaniem. W tym celu odkopaliśmy w całości fundamenty, które — jak się okazało — we fragmentach pochodzą z XIV wieku! Jest to więc miejsce wybrane przed wiekami, miejsce wyjątkowe, pamiętać bowiem musimy, że dawnymi czasy miejsce pod dom wybierano niezwykle skrupulatnie — musiało być ono należycie eksponowane, otoczone możliwie najurokliwszym krajobrazem, dogodne do ewentualnej obrony i oddalone od żył wodnych, aby było miejscem dobrego i zdrowego snu. I rzeczywiście, sam z własnego doświadczenia wiem i potwierdzają to też moi goście — śpi się tu doskonale. Po osuszeniu i zabezpieczeniu budynku, remoncie dachu, wymianie instalacji elektrycznej, wodnej i kanalizacyjnej przystąpiliśmy do wykończenia i urządzenia hotelu o najwyższym standardzie. Projektantami byli państwo Monika i Jan Gołębiowscy z Krakowa, z którymi pod okiem wojewódzkiego konserwatora zabytków prowadziliśmy dalsze prace, nawet zimą. Prace zaplanowane w iście amerykańskim tempie trwały rok. Były dni, podczas których pracowało jednocześnie na budowie osiemdziesięciu majstrów i robotników. Naszym celem było, jak już wspomniałem, urządzenie luksusowego hotelu, ale też przywrócenie dawnego charakteru rezydencji i uratowanie możliwie wszystkiego, co się dało uratować — resztek stolarki, sztukaterii, detali architektonicznych itp. Pierwszych gości powitaliśmy w dawnym pałacowym spichlerzu, który zaadaptowaliśmy na hotel, w sierpniu 1998 roku. Trwał jeszcze remont pałacu. Odbyła się też wówczas pierwsza, zakończona wielkim sukcesem marketingowym, zorganizowana przez nas impreza dla firmy EuroLot”, która uświetniona została sztucznymi ogniami. Komnaty, których jest trzynaście, oddaliśmy do użytku w listopadzie tegoż roku. Ostatecznie prace zostały zakończone w 2000 roku. Rok ten, stał się pierwszym rokiem pełnej działalności zespołu hotelowo – parkowego. Jak w większości zrewitalizowanych obiektów rodzina Wężyków wystąpiła o zwrot posiadłości. Wszystkie roszczenia, które spadkobiercy wystosowali wobec mnie zostały finalnie zaspokojone. Jedynymi właścicielami Pałacu w Paszkówce pozostają Anna i Jan Oleksy.

Po ponad 15 latach działalności, muszę z dumą przyznać, że stworzony przeze mnie ośrodek zaistniał na kilku płaszczyznach. Przede wszystkim jako właśnie luksusowy hotel, znany i reklamowany na całym świecie. Ale także, co jest również ważne, stał się on ozdobą okolicy, obiektem bliskim okolicznym mieszkańcom; obiektem, z którego są dumni i z którym są na wiele sposobów związani. To oni przecież wraz ze mną go remontowali, spośród nich skompletowałem personel. Wcale pokaźna liczba młodych ludzi uczyła się hotelarstwa właśnie u mnie, dziś spotkać ich mogą Państwo w wielu renomowanych krakowskich hotelach, nierzadko na kierowniczych stanowiskach. Okoliczni rolnicy i przetwórcy są naszymi dostawcami, rzemieślnicy świadczą nam rozliczne usługi itd. Wrośliśmy głęboko i na trwale w tutejszą społeczność.

Jan Oleksy

Ceny i Rezerwacja

Przyjazd
il. nocy

Oferty Specjalne

DLA ZAKOCHANYCH - PAKIET ... paszkowka - DLA ZAKOCHANYCH - PAKIET KRÓLEWSKI 2 dni, od 689 zł /noc

Zrób Prezent

Podaruj pobyt bliskiej osobie
czytaj więcej